Zakupoholizm, czyli jak nauczyć się odmawiać samemu sobie

Kiedy w ostatnim tygodniu policzyłam ilość torebek w moim 45 metrowym mieszkanku wyszło mi, że na każdy metr kwadratowy przypada 0,6 torebki. Tak, mam ich blisko 30, ale nie, nie jestem zakupoholiczką pomimo tego co sądzi mój chłopak. Po prostu uwielbiam torebki. Umiem sobie odmówić kolejnej kiedy wiem, że przeginam, albo końcówka miesiąca w naturalny sposób blokuje moją kartę. Tak naprawdę to może być powszechne tłumaczenie zakupoholika – „umiem się powstrzymać”. Prawda jest jednak zatrważająca. Coraz więcej osób ma problem z niekontrolowanym nabywaniem nowych rzeczy i to jest właśnie problem.

POJĘCIE ZAKUPOHOLIZMU.

Nadmierne, obsesyjne, niekontrolowane nabywanie zbędnych do funkcjonowania produktów, tak właśnie określa się zakupoholizm. Powszechnie schorzenie to przypisuje się przede wszystkim osobom o niskim poczuciu własnej wartości, które często dla jego podbudowania kupują ubrania czy elektronikę. Zakupoholizm przytrafia się także osobom pewnym siebie, które zwyczajnie w wyniku stresu, nieprzyjemności, albo odwrotnie – z powodu sukcesu nagradzają się zakupami. Ani jedna ani druga sytuacja nie są pretekstem do nadmiernego kupowania.

Zakupoholizm to także sposób nabywania określonych produktów. Osoby uzależnione od zakupów płacą kartą po to, aby nie widzieć bezpośrednio kwot jakie płacą. Wartość na ekranie monitora nie boli tak bardzo jak wyciągnięta z portfela gotówka. O ile zakupoholik ma pieniądze na swoje „zachcianki” nie jest najgorzej. Dramat zaczyna się gdy do gry wchodzą karty kredytowe, pożyczki i zadłużenia, to jedna z ciemniejszych stron nałogu.

CZY MOŻNA ODCIĄĆ SIĘ OD TEGO SAMEMU?

Próba odcięcia się od zakupoholizmu to pewnego rodzaju detoks. Unikanie miejsc, które na każdym kroku kuszą, a więc galerii, centrów handlowych to tylko jedna z opcji. Niestety mieszkając w mieście i żyjąc w obecnych czasach ciężko uniknąć okazji do kupowania. Na każdym kroku sklepy, w internecie opcja zamówienia wszystkiego co (nie)zbędne. W takim przypadku należy mieć dużo samozaparcia i wsparcie bliskich, którzy pomogą nam przetrwać trudne początki. Niekiedy jednak rodzina czy przyjaciele nie są w stanie nam pomóc. Jedyną opcją wtedy jest sięgnięcie po pomoc psychologa, bądź psychoterapeuty. Nie ma się co bać, nikt nie będzie nas osądzał czy z nas szydził, psycholog jest od tego aby pomóc zrozumieć nam skąd wynikają nasze problemy i dlaczego próbujemy je zagłuszać zakupami. Dzięki temu będziemy mogli zniwelować sytuacje pchające nas w stronę sklepu.

Dodatkową opcją walki z uzależnieniem jest odkładanie pieniędzy na określony cel: wakacje, weekendowy wyjazd ze znajomymi, a może jakaś fajna torebka? Tak, tak, zakupoholik to też człowiek i potrzebuje co jakiś czas kupić sobie coś nowego. Może warto wyznaczyć sobie cel i limit , a potem kupić jedną lepszą jakościowo rzecz raz na pół roku niż co tydzień kilka byle jakich.

[Głosów:0    Średnia:0/5]